„Atramentowe serce” – Cornelia Funke

Tytuł: “Atramentowe serce”
Autor: Cornelia Funke
Wydawnictwo: Egmont
Ilość stron: 512
Ocena: 10/10

    Cornelia Funke, autorka “Atramentowej Trylogii” nazywana jest „niemiecką Rowling”. Oprócz trzech tomów cyklu rozpoczętego “Atramentowym sercem”, napisała również “Króla złodziei” i “Smoczego jeźdźca”. Cornelia początkowo pracowała jako ilustratorka książek dla dzieci. Zainspirowało ją to do stworzenia własnego świata i historii w nim osadzonej. Właśnie tak powstało “Atramentowe serce” – książka o książkach.
    Dwunasoletnia Meggie mieszka wraz z ojcem, który jest introligatorem. Dziewczyna odziedziczyła po nim miłość do kart pokrytych drukiem. To właśnie dzięki niemu od najmłodszych lat przesiaduje wieczorami pod kołdrą ze świeczką w ręce, pochylona nad lekturą. Czasem Meggie chciałaby, aby Mo – bo tak zwraca się do ojca – przeczytał jej fragment jakiegoś dzieła. Jego głos jest tak ciepły i napełniający poczuciem bezpieczeństwa, że dziewczyna od zawsze prosi o to tatę. Jednak on, mimo nieograniczonej miłości, jaką darzy swoją córkę, zawsze odmawia. Meggie nie ma pojęcia, że wkrótce ma dowiedzieć się, czym spowodowane jest zachowanie jej ojca. Nie wie też, że jedno spotkanie z dziwnym mężczyzną może diametralnie zmienić ich życie.

“Ciemność poszarzała od deszczu, a obcy na jej tle był zaledwie cieniem. W mroku widziała wyraźnie tylko jego twarz. Do mokrego czoła kleiły się włosy, deszcz spływał po nim strugami, ale on nie zwracał na to uwagi. Stał nieruchomo, obejmując piersi skrzyżowanymi ramionami, jakby w ten sposób próbował się ogrzać. Stojąc tak, wpatrywał się w ich dom.”

    Dar “wyczytywania” postaci z książek oraz wysyłania żywych ludzi do świata zamkniętego między dwoma okładkami dla jednych wydaje się być skarbem, dla innych zaś jest przekleństwem. Najbardziej skutki takiej mocy mogą odczuć zarówno ludzie, którzy stracili w ten sposób kogoś bliskiego, jak i ci, których “porwano” z ich świata. Smolipaluch, pożeracz ognia wyczytany przez Mo z “Atramentowego serca” za wszelką cenę chce wrócić do swojej rodziny. Mężczyzna jest pewien, że introligator w jakiś sposób może go odesłać, nawet jeśli sam jeszcze nie wie jak. Jednak obojętnie, co by próbował wymyślić, potrzebuje do tego świata Smolipalucha, czyli książki zatytułowanej “Atramentowe serce”. Zdobycie powieści nie jest takie łatwe, jak się wydaje, ponieważ ktoś pragnie zniszczyć wszystkie egzemplarze dzieła. Jak się później okazuje, Capricorn i jego sprzymierzeńcy, którzy także zostali wyrwani ze swojej historii przez Mortimera, za nic w świecie nie chcą wrócić do swojego świata. Postanawiają zrobić wszystko, aby uniemożliwić odesłanie ich z powrotem.
     
     “Atramentowe serce” to pięćset stron niezwykłej przygody, w której nie ma czasu na nudę. Owa książka z pewnością będzie wspaniałym przysmakiem dla ludzi, którzy kochają czytać. Jednak ostrzegam – gdy już wyruszycie razem z introligatorem Mo, jego córką Meggie, pożeraczem ognia Smolipaluchem, chłopcem z “Baśni tysiąca i jednej nocy” i innymi barwnymi postaciami w podróż w poszukiwaniu ostatniego egzemplarza magicznej powieści, nie będziecie mogli się oderwać. Książka będzie trzymała Was przy sobie tak długo, aż w końcu razem z bohaterami przeżyjecie chwile grozy, poznacie istotę prawdziwej przyjaźni i skutki wynikające ze zdrady towarzyszy. Gdy natomiast odejdziecie od lektury, będziecie mogli z satysfakcją stwierdzić, że czas poświęcony tej książce nie był czasem straconym.
    Całą “Atramentową Trylogię” przeczytałam dwa lata temu. Mimo to, przygody Meggie, Mo oraz ich kompanów na zawsze pozostanę w mojej pamięci. Po prostu nie sposób zapomnieć tak niezwykłej historii, tym bardziej, iż miała ona wpływ na to, że dziś nazywam się “molem książkowym”. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że ta trylogia jest prawdziwą fantastyką. Jej głównym wątkiem wcale nie jest miłość dwojga bohaterów. W tym wypadku fabuła sięga głębiej, a autorka stara się zachwycić czytelnika posługując się metodami ciekawszymi od opisów pocałunków między wampirami/aniołami/wilkołakami/wybierz rasę.         
     Jestem zachywcona “Atramentowym sercem”. To dzieło urzekło mnie od samego początku i teraz nie pozostaje mi nic innego, jak polecić je Wam – niezależnie od tego, ile macie lat. Książka co prawda napisana jest dla młodzieży, jednak myślę, że dorośli mogą czerpać z jej czytania tyle samo (a może nawet więcej) przyjemności, co osoby młodsze.
    Daję maksymalną ilość punktów. Za fabułę, styl, bohaterów, zwroty akcji. Jednak żeby zrozumieć mój zachwyt, musicie po prostu usiąść i przeczytać to dzieło – inaczej się nie da. Gwarantuję, że po przeczytaniu “Atramentowego serca” z jeszcze większą chęcią sięgnięcie po dwa pozostałe tomy – “Atramentową krew” i “Atramentową śmierć”.

***
Wczoraj skończyłam czytać „Opowieści celtyckie”. W niedzielę ukaże się recenzja tego dzieła, a później… to się zobaczy 🙂 Na razie zabieram się za lektury konkursowe, gdyż do kolejnego etapu zostało mi tylko półtora tygodnia. Ciekawe, co z tego wyjdzie.

Pozdrawiam 🙂


22 Replies to “„Atramentowe serce” – Cornelia Funke”

  1. O tak, to piękna książka. Siedzi u mnie na półce nieco zapomniania, bo rzadko czytam książki po raz drugi, ale przypomina mi się z uśmiechem. Wprawdzie już przed tą lekturą byłam molem książkowym (wszystko zawdzieczam Potterowi…), ale na pewno pogłębiła mnie w moich uczuciach. Najbardziej podobają mi się cytaty na początku rozdziałów.

  2. Czytałam tę trylogię na początku gimnazjum i byłam nią zachwycona, a szczególnie pierwszym tomem. 🙂
    Przygotowujemy się do tego samego konkursu. 🙂 Jak Ci idzie? Do mnie dopiero dziś dotarło, że zostało tak niewiele czasu! Bardzo żałuję, że przeczytałam wszystkie lektury tak szybko, bo mam wrażenie, że nic z nich nie pamiętam… Z jakiego województwa jesteś? Ja z Wielkopolski. 🙂
    Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki! :))

  3. Funke już od jakiegoś czasu jest na mojej liście do przeczytania, a ja wciąż nie miałam okazji przeczytać jej ani jednej książki 🙁

  4. Spotkałam się z tą książką już wielokrotnie, kilka razy przechodziłam obojętnie obok niej w bibliotece.. Od dłuższego czasu zastanawiam się "czytać czy nie czytać.." Twoja recenzja całkowicie skłoniła mnie do "czytać" 🙂 Na pewno sięgnę, jak tylko skończę to, co mam w planach na najbliższą przyszłość ; ]
    pozdrawiam.

  5. O całej serii słyszałam wiele dobrego, ale wciąż nie mogę jej dostać. W Empiku królują grube okładki, a na nie mnie nie stać:/
    Mimo wszystko postaram się jakoś zdobyć te książki;)

  6. Alannada, sięgnij, nie pożałujesz 🙂

    Natula, czekam na Twoje wrażenia ^ ^

    kasandra_85, cieszę się, że Ciebie również zachęciłam do "Atramentowego serca" 🙂

    bookworm, te cytaty na początku rozdziałów to rzeczywiście świetny pomysł. Przyznam, że dzięki nim odkryłam wiele ciekawych pozycji.

    Rapsodia, też jestem z Wielkopolski (to wojewódzki konkurs, a z tego, co wiem, każde województwo ma inne lektury). Właśnie czytam "Niebieskie nitki" w formie ebooka. Poza tym, pozostała mi jeszcze książka pt. "Niepełni". Wiesz, treść książek możesz sobie zawsze odświeżyć – ważne, że wszystko przeczytałaś. Ja mam tydzień na pokonanie pięciuset stron książki Pollaka, o ile ją zdobędę.
    Mam nadzieję, że nam obu uda się zdobyć te 45 punktów 🙂 To co, do zobaczenia w Koninie? 😛

    Viconia, trzecią czytałam najdłużej. Była nawet ciekawa, ale zmieniłabym zakończenie. Jednak ono nie wpłynęłoby na to, że moją ulubioną częścią tej trylogii jest "Atramentowa Krew".

    Varia, przyznam, że ja też najpierw oglądałam film, a później dowiedziałam się o istnieniu książki. Mogę Ci powiedzieć, że w naprawdę wielu rzeczach te dwa dzieła się różnią. Chociażby jeśli chodzi o zakończenie, które powoduje, że nie zekranizują "Atramentowej krwi" – po prostu się już nie da.

    Dario, mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni 🙂

    iziu08, cieszę się, że ostatecznie Cię zachęciłam 🙂

    Dusiu, nie mam pojęcia, czy trylogia jest dostępna w bibliotekach… A jeśli chodzi o okładki, to rzeczywiście nieciekawie, biorąc pod uwagę fakt, że książki w miękkich także nie są zbyt tanie. Mnie akurat udało się na takie trafić i zaoszczędziłam 🙂

    Rudzielec, będę czekać na recenzję ^ ^

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  7. Dopiero po napisaniu komentarza zorientowałam się, że musisz być z Wielkopolski, skoro mamy te same lektury. Ach, mam nadzieję, że moje roztargnienie nie zgubi mnie w przyszłą sobotę!
    45 punktów? A nie 42? :))
    A jak Ci idzie pisanie esejów?
    Trzymam kciuki za nas obie i życzę powodzenia!:)

  8. Ja już kiedyś całą serię przeczytałam i należy ona do jednych z moich ulubionych książek. I te okładki <33
    Film mi się nie podobał, nie oddaje w żadnym stopniu tego co książka.
    Recenzja bardzo fajna 😉

  9. U mnie cała Atramentowa Trylogia jest w bibliotece w gimnazjum, to jedyna biblioteka, gdzie nie boje się bibliotekarki. . . ale że chodzę do liceum, jakoś nie mogę się zmusić, by w końcu tam iść, a podobno parę nowości się uzbierało 😉

  10. A mnie ta książka nie porwała. Zaczęłam czytać jakiś czas temu, ale odłożyłam z powrotem na półkę po 150 stronach. Nie moje klimaty najwyraźniej, choć wydawało mi się, Atramentowy Świat i mnie wciągnie. Ale jedno muszę przyznać – okładki są świetne. 🙂

    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.