Recenzje

„Listy zza grobu” – Remigiusz Mróz

01_listy_zza_grobu


Moja ocena:

Założę się, że Remigiusza Mroza nie trzeba przedstawiać – jest jednym z nie tylko najpopularniejszych, ale również najbardziej płodnych polskich pisarzy. Podobnie jak Stephen King, Mróz uważa pisanie za rzemiosło, w związku z czym produkuje kilka książek rocznie. Czy to wystarczające powody, żeby po nie sięgnąć? Oceńcie sami. 

„Listy zza grobu” to pierwsza część historii Seweryna Zaorskiego, który po dwudziestu latach wrócił do rodzinnego miasta wraz ze swoimi córkami, by objąć posadę patomorfologa w szpitalu. Bohater kupił dom od dawnej znajomej, Kai Burzyńskiej, która opuściła go po śmierci swojego ojca. W trakcie remontu, Zaorski odkrył zamurowaną skrytkę w garażu, w której znajdowały się dyskietki – ewidentnie wskazujące na to, że paczkę umieszczono tam wiele lat temu. Seweryn, chcąc poinformować o swoim odkryciu, poznał sensację, która wstrząsnęła jego rodzinnym miasteczkiem – od momentu śmierci ojca, Kaja Burzyńska co roku, tego samego dnia, otrzymuje od niego list. Wszystko wskazuje na to, że zawartość dyskietek ma związek z otrzymywanymi przez nią listami, które tylko z pozoru wyglądają na przejaw troski ojca o córkę. W rzeczywistości natomiast są elementem układanki, która prowadzi do… Właśnie, czego? Kaja i Seweryn w wolnych chwilach próbują rozwikłać zagadki pozostawione przez jej ojca, nie do końca wiedząc, czy ma to jakiekolwiek znaczenie. W tym samym czasie w mieście dochodzi do zabójstwa i okazuje się, że przybycie Seweryna do miasteczka spowodowane jest nie tylko nową pracą.

Życie jest straszne, umieranie jest straszne. Śmierć nie.”

Przeczytałam do tej pory wiele dzieł Mroza – między innymi dotychczas wydane książki o Joannie Chyłce czy „Behawiorystę”. Raczej nietrudno zgadnąć, że nie robiłabym tego, gdybym nie czerpała przyjemności z poznawania historii opowiadanych przez tego autora. A fabuła „Listów zza grobu” zapowiadała się jak kolejny, uzależniający zastrzyk pełen intryg – i tym właśnie była. Wartka akcja książki i stale budowane napięcie sprawia, że od tej pozycji ciężko się oderwać. Bohaterowie również nie odkrywają wszystkich swoich kart na samym początku, przez co nie można być pewnym, kto ma słuszne intencje. Pomimo tego wszystkiego, udało mi się domyślić zakończenia. Czy to dlatego, że mam za sobą już kilka pozycji Mroza? W końcu zamiłowanie do jakiegoś autora pozwala niejako wniknąć w głąb jego świata. A w tym przypadku mamy do czynienia ze światem, w którym powstaje kilka książek rocznie, a to sprawia, że schematy stają się zwyczajnie nieuniknione. 

Fabuła książki zapowiada się jak dobry film kryminalny – i podobnie można to dzieło traktować. Akcja jest wciągająca, przez co od książki ciężko się oderwać. Intryga goni intrygę, jak to bywa w prozie Mroza, a tym samym czyni historię porywającą, lecz dość… nieprawdopodobną. Niewyjaśnione tajemnice sprzed lat, morderstwa, polskie miasteczko i bohaterowie zamieszani w większy spisek – tym zdaniem można określić wiele książek wychodzących spod pióra Mroza. Czy to w jakiś sposób im ujmuje? Absolutnie nie, pod warunkiem, że sięgając po takie dzieło będziecie odpowiednio nastawieni – właśnie jak do dobrego filmu akcji. 

Na myśl przychodzi mi porównanie dzieł Mroza do książek Nesbo – zarówno pod kątem złożoności fabuły, jak i niewiarygodności zdarzeń spotykających bohaterów. A Nesbo nie bez powodu znany jest na całym świecie. Tak że jeśli macie ochotę na świetnie napisany kryminał, nie wahajcie się sięgnąć po „Listy zza grobu”. Ja z przyjemnością zabieram się do kolejnej części przygód Seweryna i Kai pt. „Głosy zza światów” – chociaż w moim sercu zdecydowanie wyżej stoi Chyłka i Zordon.

 

Znajdź mnie na Instagramie:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.