Recenzje

„Wojna makowa” – Rebecca F. Kuang

 

Moja ocena:

Powieści fantastyczne bardzo łatwo pozwalają oderwać się od rzeczywistości – zwłaszcza, kiedy świat w nich przedstawiony jest w całości wymyślony przez autora, a do tego posiada własną historię, religię i legendy. Te elementy z pewnością zawierają się w przepisie na dobrą książkę fantasy, jednak nie może ona powstać bez sekretnego składnika, jakim jest fabuła. A co zgotowała nam Rebecca F. Kuang?

Na początku książki poznajemy nastoletnią Rin, która mieszka w biednym miasteczku i pomaga wujostwu w nielegalnym handlu opium, dzięki czemu mają choć trochę pieniędzy, a jej los nie jest aż tak marny. Rin jednak marzy o lepszym życiu – chciałaby zostać żołnierzem albo nawet generałem, ale do tego konieczne jest ukończenie akademii w Sinegardzie – szkoły, która przyjmuje tylko najbardziej wybitne jednostki, którymi z reguły są dzieci możnowładców. Aby wstąpić w szeregi akademii, trzeba zdać test, do którego żadna szkoła w biednych miastach kraju nawet nie przygotowuje. Mimo to, Rin z pomocą książek i zaprzyjaźnionego nauczyciela uczy się dzień i noc tak, jakby od tego miało zależeć jej życie – bo tak w sumie jest. Dzięki swojej determinacji dziewczyna osiąga sukces i dostaje się do wymarzonej szkoły. Odcina się od swojego dotychczasowego życia i wyrusza w podróż w nieznane. Okazuje się jednak, że rzeczywistość jest o wiele brutalniejsza, niż Rin mogła sądzić… 

Umartwiała się. Była nieszczęśliwa, lecz do nieszczęścia wiodły wszystkie leżące przed nią drogi. (…) Ale nieszczęście, jakie czuła teraz, było nieszczęściem dobrym. Tym nieszczęściem mogła się cieszyć, ponieważ wybrała je sama.”

Początek książki bardzo mi się dłużył i nie był ani trochę zaskakujący – biedna dziewczyna dostaje życiową szansę, a ostatecznie i tak wszyscy traktują ją jak biedaka i wyrzutka, który do akademii dostał się bezprawnie. Przez cały czas miałam jednak w głowie myśl, że ludzie zachwycili się tym dziełem, a ja jestem dopiero w 1/5 całości. Czytałam więc dalej, szukając tego czegoś, co wciśnie mnie w fotel i… znalazłam! Początkowo lekko przytłaczał mnie ogrom opisywanej historii, legend i wierzeń, ale w pewnym momencie wszystko zaczęło składać się w piękną całość, a fabuła nabrała rozpędu, pokazując to, co najlepsze! Intrygujące wątki, nietuzinkowi bohaterowie, niespodziewane zwroty akcji, a do tego rozbudowany świat przedstawiony i widmo nadchodzącej wojny – tym właśnie jest powieść Rebeki F. Kuang.

Wielkiej mocy zawsze towarzyszy wielkie niebezpieczeństwo. Różnica pomiędzy wielkością a przeciętnością sprowadza się do gotowości podjęcia ryzyka.”

Myślę, że ten przydługi początek był konieczny do zbudowania tła historii – historii, która jest naprawdę trudna. W tej powieści nie ma dobrych i złych bohaterów. Każdy z nich jest skomplikowany i każdy podejmuje decyzje, które często przynoszą światu więcej szkody niż pożytku. Główna bohaterka również wyróżnia się na tle innych bohaterów powieści podobnego typu – owszem, jest silna, mądra i zdeterminowana, ale równie dobrze można nazwać ją dziewczyną upartą, pełną agresji i zaślepioną marzeniami o sławie i zwycięstwie. Przez to wszystko jest tak realna, że nie da się jej nie polubić.

Pierwsza część książki przywodzi na myśl historię wojenną, dziejącą się w świecie na kształt dawnych Chin, zwanym imperium Nikara. Dopiero później pojawiają się wątki fantastyczne – gdy do głosu dochodzą zapomniani przez naród bogowie. Od tego momentu nie byłam w stanie przewidzieć praktycznie żadnych wydarzeń, a decyzje głównej bohaterki często mnie szokowały. Z pewnością nieprzewidywalność i niemożność oderwania się od czytania są jedynymi z wyznaczników dobrej książki.

Wojna nie rozstrzyga, która strona ma słuszność. Wojna rozstrzyga, która strona przetrwa.”

Powieść, która rozpoczyna się dość niewinnie, zmienia się w brutalną historię, pełną przemocy, okrucieństwa i ingerencji bogów w świat ludzi. Tak jakby dobro i zło przestało istnieć w świecie wykreowanym przez Rebekę F. Kuang, a liczyło się tylko zwycięstwo – choć w przypadku takiej wojny nikt przecież nie ma racji, a każdy chce bronić siebie.

Jeśli lubicie czytać z wypiekami na twarzy, wściekać się na bohaterów, którzy potrafią też wzruszyć, analizować głęboko opisany świat przedstawiony i jednocześnie nie przeszkadzają Wam sceny pełne przemocy – to książka idealna dla Was. Ja nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kolejną część tej oryginalnej powieści fantasy!

 

Znajdź mnie na Instagramie:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.